Re: O SPOLUPRÁCI Bolka
- From: brat_olin <brat_olin@xxxxxxxxx>
- Date: Fri, 8 Jun 2012 01:58:46 -0700 (PDT)
brat_olin <brat_o...@xxxxxxxxx> wrote:
Wiecej, z jednego z moich ulubionych blogow:
http://niezalezna.pl/29381-tylko-w-gpc-sensacyjny-dokument-nt-walesy
http://niezalezna.pl/29472-cios-w-plecy-z-pragi
Cios w plecy z Pragi.
Autor: SEAWOLF
Do tej pory Bolek Wałęsa żył w przekonaniu, że istnieją trzy kopie
jego twórczości, jako agent Bolek. Dlaczego trzy, ano, dlatego, że
tyle zrobił niejaki generał Buła, skopiował zasoby SB na mikrofilmy,
jeden zestaw zostawił w kraju, dwa powędrowały za granice, należy
domniemywać, że do Moskwy i do Berlina. Nawet wyrok dostał ten Buła,
oczywiście, w zawieszeniu, bo jakże by to było, tak na świeżo zrywać
porozumienie zawarte przy Okrągłym Stole, że "my nie ruszamy waszych,
a wy nie ruszacie naszych", fundamencie III RP. A fuj, fuj, wszak
"pacta sunt servanda", jak powtarzał Geremek. No, więc dostał ten Buła
wyrok w zawiasach, jeśli mnie pamięć nie myli, na pięć lat, na
wypadek, gdyby miał okazje znowu zdradzać Ojczyznę i pracować dla
Rosjan, to przynajmniej przez te pięć lat powinien poczekać, albo, jak
już musi, bo natury tak łatwo nie zwalczysz, to niech robi ostrożnie i
nie da się głupio złapać, bo wtedy, to już niezweryfikowane sądy
Najjaśniejszej Rzeczypospolitej miałyby kłopot, jak to zatuszować. Nie
to, że nie dałyby rady,. Ale jednak niesmak by pozostał, no i jeszcze
by, kto opisał.
No, więc wytworzył się kruchy konsensus. Bohaterowie solidarności
zostawili człowieka Honoru Kiszczaka w spokoju, a nawet się
zakolegowali i z owym Kiszczakiem i z "Wojciechem", jak go
przedstawiał Michnik i z Urbanem i z całą ową bandyterką, co się z
gałęzi urwała i zamiast codziennie dziękować za cudowne ocalenie,
jeszcze się nam wszystkim śmiała w twarz. Niewątpliwie geniusz
Kiszczaka trochę tu pomógł, a zwłaszcza jego inwestycja w
Milewskiego, agenta SB, który został ulokowany w centrali w Brukseli i
w związku z tym wiedział nie tylko, ile, kto sobie z zachodniej pomocy
wziął, ale i gdzie to schował, by następnie wyjechać z konspiry
kolumną kilkudziesięciu TIRów, na przykład.
Nie ulega wątpliwości, że dla Kiszczaka, czy Urbana taki Milewski był
wart więcej złota niż sam ważył. Dzięki niemu teraz mogą sobie z
uśmiechem wyższości oglądać na mega ekranach lincz na Kadafim, czy
wyrok dożywocia na Mubaraka. Frajerzy, a przecież takie to proste, tak
fajnie można wszystko urządzić, wystarczy pomyśleć i zaplanować
wszystko na parę lat do przodu, zainwestować w odpowiednich ludzi,
zrobić im odpowiednią legendę, nawet zapuszkować, ba, po mordzie dać
przed przypadkowo ustawionymi kamerami i reflektorami. Ludzie wszystko
łykną, zwłaszcza, jeśli im to powiedzą ludzie, którym ufają. Ich
bohaterowie.
No, więc wszystko jakoś grało, w kraju szantażował Kiszczak, za
granicą FSB i wywiad niemiecki, przejąwszy nienaruszona agenturę i
archiwa Stasi. Bez krępacji i obcyndalania się. Tajemnicą Poliszynela
były szantaże polskich ministrów- Skubiszewskiego, czy Oleksego przy
negocjacjach traktatów międzypaństwowych miedzy zaprzyjaźnionymi
narodami polskim i niemieckim. No i jakoś to szło. A tu nagle się
okazuje, że nie tylko Moskwa, nie tylko Berlin, kwity krążą w innych
miejscach. Nagle okazało się, że kwity na Bolka, dowody jego zdrady
wypłynęły z niespodziewanej strony, mianowicie z Pragi i to Pragi
czeskiej.
A tak się starał, robił wszystko, czego od niego chcieli, kazali pluć
na Kaczory, pluł tak, że nikomu się nie dał prześcignąć. Kazali
powtarzać najbardziej prymitywne kłamstwa rosyjskie, wrzuty, których
już nawet dwa "debeściaki" Osiecki z Artymowiczem nie maja odwagi, ani
jaj powtarzać, a Wałęsa, owszem, świeżo powtarza, że to wszystko
Kaczyńskich wina, bo kto to słyszał w taka pogodę latać. No, Bolek
obsługuje dwa duże segmenty publiczności. Jeden, to najbardziej
prymitywny elektorat, takie przygłupy, jak on sam, o ilorazie
inteligencji nieco tylko większym od numeru butów w numeracji
francuskiej. Drugi, to zagranica, która nie bardzo się orientuje, że
ten mister Waleza, bohater, ma bardzo niewiele wspólnego z
rzeczywistym Wałęsą, drobnym oszustem i kompletnym kretynem, który
jednak zdołał wykiwać wszystkich dzięki nieprawdopodobnemu zbiegowi
okoliczności i nieprawdopodobnemu tupetowi, wielokrotnie
przewyższającego tym tupetem "kapitana" z Koepenick, co to za Kajzera
przebrał się w mundur i zaaresztował burmistrza i kasę miejską.
Frajer, Bolek przekręcił cały naród, nie tam jakaś głupią kasę
miejską. Pomaga tu bariera językowa, bo zawsze można sobie
wytłumaczyć, że ten bełkot, te bredzenia to wina kiepskiego tłumacza.
Oczywiście, ten nieprawdopodobny zbieg okoliczności polega głównie na
tym, ze w różnych okresach jest po prostu potrzebny bardzo silnym
grupom, które są władne albo go zdmuchnąć, jak znicz na Krakowskim
Przedmieściu, albo ochronić parasolem medialnym i, jak to mówią,
zalegendować. Był okres, gdy Wałęsę niszczono, bo się wydawało, że już
do niczego nie będzie potrzebny i salon może przejąć rządy
bezpośrednio, a Boilka zutylizować. Tu jednak Bolek zagrał im na nosie
i pokazał, że nie tak szybko. No, ale i na niego przyszła kryska, gdy
wylądował na kupie śmieci, nikomu już rzeczywiście niepotrzebny, aż
przyszło cudowne ocalenie, rządy Kaczyńskich i Bolka otrzepano z liści
i kurzu, omieciono z pajęczym, przyczesano i wystawiono do boju. I
znowu się mu udało. Ci sami, co go opluwali i obśmiewali, teraz
oddawali pokłony i musze przyznać samokrytycznie, że i odwrotnie też.
Odwrócenie sojuszy w czasie wojny siedmioletniej, czy tam
trzydziestoletniej, to mały pryszcz wobec wolt Wałęsy. Czy może raczej
wolt sił politycznych wobec Wałęsy.
No, ale morał jest taki, że niczego nie można być pewnym w tym świecie
pełnym ludzkiej podłości, cios przyszedł z niespodziewanej przez Bolka
strony, a kto wie, gdzie te kwity jeszcze krążą. Może są w
Kazachstanie, może w Bułgarii, może w Watykanie, może ma je mafia
kalabryjska, albo camorra neapolitańska. Nie znasz, Bolek dnia, ani
godziny, gdy te kwity będą wypływać jeden po drugim. I tak się
zakiwał. Myślał, głupol, że powyrywa te kartki, na aktach napisze
swoimi kulfonami półanalfabety, coby nie otwierać bez jego rozkazu i
będzie git, nikt nie otworzy i nie policzy kartek. A tu, konfuzja,
otworzyli i policzyli, tym łatwiej, że strony były ponumerowane, no i
te strzępki sterczały w niebo, jak wyrzut sumienia, bo Boluś, jak to
Boluś, wyrwał na chama. A tu teraz trzeba będzie czekać, skąd jeszcze
i kiedy będą wypływać następne kwity. A można było po prostu
powiedzieć swego czasu prawdę....
--
Smart questions to stupid answers
.
- Follow-Ups:
- References:
- O SPOLUPRÁCI Bolka
- From: brat_olin
- Re: O SPOLUPRÁCI Bolka
- From: brat_olin
- O SPOLUPRÁCI Bolka
- Prev by Date: Re: zydowina, cuchnaca cebula i czosnkiem!
- Next by Date: Re: zydowina, cuchnaca cebula i czosnkiem!
- Previous by thread: Re: O SPOLUPRÁCI Bolka
- Next by thread: Taaam Bolek...niech lepiej sie Kleczkowski pospowiada.
- Index(es):
Relevant Pages
|