Re: zydowscy kolaboranci niemieckiego Gestapo





Agenci zydowscy okupacyjnego aparatu terroru przewijaja sie w dokumentach konspiracyjnych i
wspomnieniach. W grudniu 1942 r. kontrwywiad Delegatury Rzadu odnotowal dzialalnosc takich osób,
wymieniajac falszywe nazwiska dwóch z nich: Tadeusz i Waleria Rebowscy z Anina.6 We wrzesniu 1943 r.
komunisci meldowali:

"Na terenie GG pracuje t.zw. banda Ganzweicha; jest to grupa zydów [sic], agentów g-po [Gestapo],
których zadaniem jest wykrywanie zydów i walka z komunizmem. Naleza do niej: Ganzweich, Pawel
Wlodawski i jego zona Matia Goldman, Adam, kto to jest nie sdolano [sic!] ustalic, Lolek Skosowski,
Hermanowski i zona jego Wanda Mostowicz, zona Weisberga, Lola Kochman, Manówna tancerka; Weintraub.

Ponadto na uslugach g-po podobno zydówka Zuzanna Ginczanka".7 Nastepnie wyjasniano, ze "w g-po
pracuje wg danych z SPD [sic ? Sicherheitspolizei], Eryk Lipinski (grafik) i Zuzanna Ginczanka
(zydówka [sic], literatka)".8Wedlug raportu komunistycznego z zimy 1944 r.: "Jedno z ogniw przeciw
peperowskiej Brygady g-po i niemieckiego wywiadu.. ma do dyspozycji 40 agentów". Wsród nich
wymieniano: "Wilson, ps. Stekier - Zyd, kieruje sprawami Zoliborza. Rysopis jego: tlusty, nalany,
twarz dupa, budowa glowy plaska, podluzna, wlosy czarne.Stanislawa Lepianka, lat 19, blondynka, zam.
Fabryczna lub Przemyslowa 10. Jest agentka od spraw wschodnich. Podobno ma dotarcie do PPR". Oprócz
tego: "Agenci g-po:. Fijalkowski Wladyslaw, nazwisko fikcyjne, Zyd, pracuje w g-po pokój n.
386.Mieszka Widok 22, podczas konfrontacji wskazywal pewnych ludzi, którzy byli zatrzymani w zwiazku
z wykryciem drukarni na Dlugiej.9 Rajchman Zyd z Lodzi, do niedawna w centrali g-po, zostal
przeniesiony na tramwaje, jako Romanowski, otrzymal posade kontrolera".10

23 stycznia 1944 r. komunisci meldowali, ze ich "organizacja krakowska kompletnie rozbita.
Aresztowania sa rezultatem kilkumiesiecznej, systematycznej pracy Gestapo". Prowokacje zorganizowal
zydowski konfident policji niemieckiej Diamant i jego ludzie.11



19 lutego 1944 r. zydowska konfidentka Gestapo

zadenuncjowala komórke AK zakamuflowana w firmie "Auto-Sped" w Warszawie. Zolnierze konspiracji
zostali zaaresztowani a nastepnie rozstrzelani.12

Nie znamy ani skali ani natezenia tego zjawiska. Jasne jest jednak dlaczego czlonkowie
konspiracji traktowali kazdego podejrzanego o wspólprace z niemieckim aparatem terroru jako
smiertelne zagrozenie. Bezwzglednie wykonywano na nich wyroki smierci. Naturalnie zadnego znaczenia
nie odgrywal tutaj wiek, plec, wierzenia religijne, czy etniczne korzenie podejrzanych. Niektóre
egzekucje byly wynikiem dlugiego i doglebnego dochodzenia. Inne wykonywano kierujac sie intuicja,
niejako odruchowo, w samoobronie. Nie mozna wykluczyc, ze w tym drugim wypadku dochodzilo do
pomylek.


Przedstawione ponizej dwie relacje sa przyczynkiem zarówno do walki z agentura Gestapo jak i do
stosunków polsko-zydowskich. Autorem pierwszej jest Maria Ossowska, a drugiej Janusz W. Cywinski.
Dotycza one likwidacji przez zolnierzy Armii Krajowej (a w tym harcerzy) 14 agentów Gestapo wraz z
Leonem Skosowskim, oraz wczesniejszego, nieudanego zamachu na tego konfidenta. Likwidacja odbyla sie
w listopadzie 1943 r. w Warszawie.13


Natomiast pierwsza akcja AK (wspólnie z Zydowskim Zwiazkiem Wojskowym)14 miala miejsce jeszcze
w sierpniu 1943 r. w Hotelu Polskim. Hotel Polski byl centrum ogromnej prowokacji Gestapo
skierowanej przeciw Zydom w stolicy. Brala w niej udzial nie tylko grupa Skosowskiego. Pewna role
odegrala równiez powiazana z NKWD komunistyczna ekipa infiltrujaca pod kierownictwem Boguslawa
Hrynkiewicza ("Aleksander") skrajnie prawicowa organizacje Ruch "Miecz i Plug". Wywabiono z
bezpiecznych kryjówek okolo 3,500 osób.

Wiekszosc z nich zaplacila ogromne lapówki za falszywe obietnice Gestapo wypuszczenia ich na
paszportach panstw neutralnych (do Ameryki Lacinskiej). W rzeczywistosci wyslano ich do komór
gazowych w Auschwitz.15

Armia Krajowa zastrzelila przynajmniej niektóre osoby zamieszane w te zbrodnie. Czesc z nich
to Zydzi, którzy wspólpracowali z Gestapo. Jak widac, wbrew obowiazujacym na Zachodzie stereotypom,
zdarzalo sie, ze zabijanie osób pochodzenia zydowskiego przez polskie podziemie niepodleglosciowe
bylo nie tylko w pelni uzasadnione, ale tez calkowicie usprawiedliwione.16 Co wiecej, przedstawiane
ponizej fakty rzucaja swiatlo na komunistyczne kalumnie, ze warszawscy harcerze sledzili,
denuncjowali, a nawet zabijali Zydów. Okazuje sie, ze harcerze rzeczywiscie sledzili, ale byly to
osoby pochodzenia zydowskiego zwiazane z narodowo- socjalistycznym aparatem terroru.


.